Ostatnio wciągnął mnie haft matematyczny. Przypomniałam sobie, ze kiedyś coś takie próbowałam robic na studiach. No i wpadłam jak śliwka w kompot. Niteczki mnie wciągnęły, szydełko poszło na chwilę na bok. Oto kilka moich prac - zakładki do książek. Nie mogę pokazać wszystkich wyhaftowanych rzeczy, bo są wymiankowe :)
Ta żółta z różą trafiła do mojej Mamy, tę z prawej strony zabrał mój Synek, mi została ta w środku (najbardziej tradycyjna).
A moja Karolinka, od czwartku obsypana jest czymś. W piątek Pani doktor stwierdziła, ze jest to wysypka w zwiazku z chorobą (obecna była gorączka około 39). Jednak jest niedziela, a tu tych krosteczek jest jakby wiecej.... Już zaczynam sie martwić - mam nadzieję, ze niepotrzebnie. Jutro czeka nas kolejna wizyta u pediatry... Wszystko juz przeczytałam i wole więcej nie czytać o wysypkach, bo ja sie chora zrobię...

Śliczne zakładki :)
OdpowiedzUsuńZdrówka dla córci , może to trzydniówka ,
Przechodziłam i ja przez różne wysypki u swojego syna ,kiedy to nawet lekarz nie był pewny swej diagnozy :)
Super! Uwielbiam zakładki! A ja też się wyłączyłam na dni kilka z życia blogowego, bo mała miała roczek i gości. Dziękuję za wyróżnienie.
OdpowiedzUsuńDziękuje Kochane za miłe słowa :). Z córcia idę jutro na pobranie krwi, bo Pani doktor nie może dokładnie zdiagnozować, ale... chyba po woli odpuszcza. Jak to trzydniówka to trwa dłużej niż 3 dni (mój synek był wzorcowym przykładem trzydniówka zamykała sie w trzech dniach :) ). Głowa do góry, ważne, ze mała jest radosna - to najbardziej cieszy Mamę :)
OdpowiedzUsuńBardzo ładne zakładki. Wysypka może to ospa? Różyczka ? Trudno powiedzieć. Jeżeli nawet no to trudno. Odchoruje i będzie miała z głowy. Zdrówka dla córeczki życzę -pozdrawiam
OdpowiedzUsuńBardzo fajne zakładki!
OdpowiedzUsuńA Córci życzę zdrówka, bo to najważniejsze :)