Dzisiaj wzięło mnie na pieczenie. Już jakiś czas temu wydrukowałam sobie przepis od Janeczki na kokosanki. Wyszły wyśmienite. Nie można się było najeść, mimo że słodkie jak piorun :) Janeczko ogromne dzieki za ten przepis - ja tak uwielbiam kokosanki :)
Po kokosankach naszło mnie na dalsze pieczenie (ja tak często mam, że piekę kilka rzeczy jednego dnia). W kolejce stanęły mufinki. Nie chciałam z budyniem, bo był jako deser po obedzie. Wyszły mufinki z jabłkiem i cynamonem. Też pyszne, wg przepisu z blogu Ani.
A to moje pociechy, a właściwie jedna, druga domagała się obfotografowania nadgryzinej mufinki :)
Małe łakomczuchy hihihi :)
Życząc spokojnej nocki i miłego nadchodzącego tygodnia mówie dobranoc :)




Sama bym sie poczęstowała,ale chyba juz nic nie został/
OdpowiedzUsuńBardzo smakowity post :).
OdpowiedzUsuńCistka zniknęły w mig :)
OdpowiedzUsuńA co do postu Agnieszko: my nie pościmy (jedynie piątki i ścisłe posty) :) nasze maluchy jeszcze są za małe na post :)
hello - dziś przyszedł żółwik od Ciebie:) dziękuję bardzo - Adaś z chęcią się nim pobawi:) przy kolejnym poście pochwalę się na blogu - pozdrówcia
OdpowiedzUsuńSame smakołyki u Ciebie
OdpowiedzUsuń